Sobota, 28 stycznia 2012

Pardon

Poppolityka. Prawdy, emocje i pogłoski

Profil użytkownika:

reakcja
reakcja
Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.
Ilość odwiedzin: 40497
RSS

Blog użytkownika

Czwartek [28.04.2011, 18:58]

Jak ktokolwiek przyjrzy się praktyce działalności naszego państwa niewątpliwie zauważy, że trójpodział władzy jest u nas czysty fikcyjny. I tak w pierwszej kolejność rząd, czyli niby władza wykonawcza, zajmuje się nie czym innym jak tylko projektowaniem prawa, parlament, którego członkowie pozornie zdają się gotowi potopić wzajemnie w szklance wody zatwierdza to większością pand 90 %, zaś Trybunał Konstytucyjny, miast orzekać o zgodności ustaw z Konstytucją, pełni ustawicznie funkcję trzeciej izby parlamentu. Trudno się temu wszystkiemu dziwić, zważywszy, że zgodnie z naszą Konstytucją Rzeczpospolita jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej. Prawnym, więc na pewno nie prawa, no i urzeczywistniającym zasady niesprawiedliwości, bo gdyby sprawiedliwość społeczna była tym samym co zwykła sprawiedliwość, to po co sobie język strzępić? Wszystko zaś co nie jest sprawiedliwością nazywa się zwyczaje niesprawiedliwością, tylko ciężko niektórym byłoby stanąć w prawdzie przed samymi sobą i przyznać, że popierają niesprawiedliwość. Problem ten dotyczyłby też osób duchownych, np. niedawno w mojej parafii słyszałem jak odprawiający mszę ksiądz wezwał do modlitwy o panowanie sprawiedliwości społecznej. Cóż, zaraza jest już wszędzie.


 


Ostatni wyskok TK bije jednak wszelkie rekordy. 20 kwietnia rozpoznał on wniosek dotyczący nowelizacji prawa budowlanego (sygnatura akt: Kp 7/09) który dwa lata temu skierował tam Lech Kaczyński. Nowela zastępowała pozwolenia na budowę i użytkowanie prostą rejestracją. Wystarczyłoby złożyć wniosek oraz niezbędne dokumenty do starosty (pozwolenie na budowę) lub powiatowego inspektora nadzoru budowlanego (pozwolenie na użytkowanie) i odczekać 30 dni. Jeżeli w tym czasie urzędnik nie zgłosiłby sprzeciwu, inwestor mógłby ruszyć z budową. Miała to być tzw. milcząca zgoda. W uzasadnieniu wskazano, że złożenie zgłoszenia nie jest równoznaczne ze wszczęciem postępowania administracyjnego, w trakcie którego weryfikowane są stanowiska wszystkich stron, włącznie z osobami trzecimi, których prawa mogłyby zostać naruszone poprzez wyeliminowanie ich z postępowania. Co prawda nowelizacja przewidywała, że w razie sprzeciwów osób trzecich, mogłyby one dochodzić swoich praw na drodze cywilno-prawnej, ale w ocenie Trybunału, droga ta jest długotrwała i kosztowna, a to znacząco pogarsza sytuację tych osób oraz oznacza, że państwo rezygnuje z ochrony o charakterze prewencyjnym ich praw.


 


Mówiąc po ludzku TK uznał, że prawo cywilne można wyrzucić na śmietnik, podobnie jak sądy powszechne, a ochroną praw podmiotowych najlepiej zajmie się państwo za pomocą działań administracyjnych o charakterze prewencyjnym. Była też tam perełka, zgodnie z którą decydowanie przez administrację o tym co komu wolno budować na jego ziemi stanowi wzmocnienie ochrony prawa własności innych osób. Znaczy się - jak nas wszystkich zamkną, to dopiero będziemy wolni.


 


A ludzie dziwnie na mnie patrzą kiedy im mówię, że komuna wcale nie odeszła, tylko się przepoczwarzyła...

35 komentarzy

Czwartek [14.04.2011, 22:10]

Jestem pesymistą i często wydaje mi się, że głupiej to już być nie może. Rzeczywistość jest jednak optymistyczna i codzienni dostarcza mi dowodów na tezę przeciwną - owszem może. Dziś rozbiły mnie dwie informacje.


 


Pierwsza, podana przez Rzepę dotyczyła ataku Davida Camerona przypuszczonego na jedną z najsłynniejszych uczelni świata - Oksford. Angielski premier skandalem nazwał to, że w minionym roku akademickim przyjęto tam tylko jednego czarnoskórego studenta. A przecież uczelnie powinny odzwierciedlać przekrój społeczeństwa. Facet podobno jest przywódcą konserwatystów. Proponuję mu konsekwentnie walczyć o odpowiedni odsetek analfabetów, mańkutów oraz debili - wtedy dopiero brytyjskie uczelnie osiągną najwyższy wymiar demokracji, ten parytetowy.


 


Druga informacja dotyczyła poznańskich szynkarzy, którzy nie chcą gościć u siebie Cyganów (politpoprawnie jest chyba Romów tylko ciągle nie wiem dlaczego?). Ich zachowanie doczekało się reakcji prokuratury, która sprawdza, czy odmowa obsłużenia to aby nie obraza narodowości, lub może nawet nawoływanie do nienawiści na tle rasowym. Grozić za to może podobno nawet osiem lat wakacji na koszt podatnika. Tropicielom faszyzmu przypominam, że zjawisko to przejawia się nie tym, że ktoś kogoś nie chce obsłużyć w swoje knajpie, a tym, że to państwo decyduje kogo kto musi u siebie gościć.


 


Ciekawe, czy jutrzejszy dzień ponownie wyleczy mnie z pesymizmu?


 

10 komentarzy

Niedziela [ 3.04.2011, 21:51]
Skoro Pardon znika to gdzie się teraz przeniesć? Macie coś podobnego na oku?
22 komentarze

Piątek [ 1.04.2011, 22:49]

Jarosław Kaczyński przedstawił swój raport o stanie państwa i teraz cała scena polityczna dostała małpiego rozumu. Sikorski bije się o lepsze z Milerem i Niesiołowskim w zapewnianiu, że jest nieźle, będzie jeszcze lepiej, a w ogóle to wszystko wina stanu psychicznego autora. Zabawniej było tylko kiedy po wypowiedzi Wielkiego Stratega o Biedronce posypały się zewsząd deklaracje przywiązania do robienia zakupów w tej sieci.


 


A wracając do tematu państwo może się nie sypie? Finanse publiczne nie są w opłakanym stanie? Armia nie została aby uzawodowiona w ten sposób, że zaniechano poboru i mamy teraz więcej szarż niż szeregowych? Więc o co ten rejwach? Jeszcze niedawno tym samym językiem posługiwał się Tusk przed wyborami w 2005 r. No ale wtedy byliśmy świeżo po aferze Rywina, której zgodnie z obowiązującą obecnie wersją w ogóle nie było. Widać to najlepiej po tym jak SLD wszędzie szczyci się odzyskanym wianuszkiem dziewicy politycznej, choć podobno to nie odrasta...


 


Otóż z diagnozą stawianą przez Jarosława trudno się nie zgodzić. Teraz czekać tylko na standardowo proponowane przez jego środowisko lekarstwo - czyli zamianę złych ludzi PO na uczciwych z PiS. Nawet jeżeliby się to udało za jakiś czas wrócimy do punktu wyjścia. Bo obecny burdel to nie wina ludzi tylko systemu. Nie wystarczy zmienić świnie, trzeba zlikwidować koryto.

35 komentarzy

Wtorek [29.03.2011, 22:43]

Oglądając Fakty TVN mignął mi ciekawy przejaw panoszącego się faszyzmu. Otóż władze Poznania poczuły się w obowiązku przejechania się po restauratorach, którzy nie chcieli obsługiwać Cyganów, w politpoprawnym języku zwanych Romami (dlaczego akurat tak, bladego pojęcia nie mam, może ktoś z komentujących mi wyjaśni?). Wiadomo Euro za pasem, a tu taki przejaw nietolerancji. Wstyd na całą Europę. Panienka z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka domagała się podjęcia zdecydowanych działań.

 

Tu pragnę wszystkim antyfaszystom przypomnieć, że faszyzm to nie restaurator rasista, a państwo mówiące temu restauratorowi kogo ma obsługiwać. Wolnoć Tomku w swoim domku. Najwyżej zarobi inna knajpa...

 

52 komentarze

Sobota [26.03.2011, 22:14]

Co jakiś czas państwa zachodnie wypowiadają jakiemuś kacykowi wojnę. Choć przepraszam - oczywiście nie wojnę, dziś wojen nie ma, tylko same operacje pokojowe albo misje stabilizacyjne. Kacyk taki najpierw przez długi czas pełni w swoim regionie rolę naszego sukinsyna (USA) lub naszej duszeńki (Rosjanie), jednak czasy się zmieniają i wtedy zawsze okazuje się, iż jego rządy m.in. są nielegalne.


 


Pierwszą ofiarą wojny jest podobno zawsze prawda. Widać zasada ta odnosi się również do operacji pokojowych. Warto więc sobie przypomnieć, że nie można mówić o nielegalności jakiejś władzy państwowej w oderwaniu od porządku prawnego danego państwa. Przed powstaniem państwa nie bardzo bowiem można mówić o istnieniu jakiegoś reżimu prawnego. Prawo bowiem wiąże się bowiem nieodłącznie z pojęciem suwerena (pana Państwo) który prawo to ustanowił. Ten zaś kto ustanawia prawo nie może być nielegalny. Dlatego też zamach stanu to jedyne przestępstwo, którego usiłowanie jest karalne a dokonanie już nie.


 


Państwa mogą na siebie napadać i swój reżim rozciągać na wybrany kawałek ziemi - ich zbójeckie prawo. Ale zarzucanie napadniętemu, że napaść spowodowana jest nielegalnością jego władzy jest logicznym absurdem. Władza napadniętego stanie się nielegalna dopiero w momencie kiedy ulegnie on napastnikowi.

43 komentarze

Wtorek [22.03.2011, 21:50]

Jest jeden doskonały miernik stanu cywilizacji. Otóż tym miernikiem, pozwalającym idealnie sprawdzić, czy mamy do czynienia z rozwojem, czy wręcz przeciwnie, jest to, kto w przeciętnej rodzinie nosi spodnie i zajmuje się sprawami publicznymi.


 


Jak już wielokrotnie pisałem, kobiety i mężczyźni różnią się. Z tego wynikają różnice w predyspozycjach. Mężczyźni lepiej radzą sobie z układami formalnymi, abstrakcjami (zasady), agresją. Kobiety znowuż są bardziej praktyczne (mniejsze zrozumienie dla zasad), doskonale radzą sobie z układami nieformalnymi (rodzina, krąg znajomych), no i nie zapominajmy o intuicji. W skrócie cechy mężczyzn sprzyjają radzeniu sobie ze światem rzeczy (pieniądze i władza), kobiet zaś ze światem relacji między ludzkich. Przypominam, że piszę o średniej, odchylenia od niej nie mają znaczenia dla tych rozważań.


 


Otóż dana cywilizacja jest na tendencji wznoszącej, kiedy to mężczyźni są głowami rodzin i nadają ton sprawom publicznym. Cywilizacja ta gotowa jest do ryzyka i walki o swoje zasady. Kiedy w cywilizacji mamy do czynienia ze względną równowagą płci okres rozwoju ma ona już za sobą. Nie upada jeszcze i może skręcić zarówno w stronę wzrostu jak i upadku. Dominacja zaś kobiet wskazuje, że to już koniec. Oznacza ona, że mężczyźni stali się naprawdę beznadziejni leniwi, tchórzliwi i głupi, a kobiety muszą sobie radzić bez nich. Najlepiej widać to na przykładzie osiedli biedoty żyjącej z zasiłków, niezależnie od szerokości geograficznej, np. czarnych z USA, albo naszych wsi po PGR-owskich...

53 komentarze

Sobota [19.03.2011, 22:13]

Czerwoni, a właściwie pardonowi różowi, uwielbiają zwłaszcza dwa sposoby merytorycznej argumentacji. Jeden z nich - argumentum ad gejum już kiedyś omawiałem. Drugim najczęściej powtarzanym zarzutem ostatecznym przygwożdżeniem w dyskusji - względem konserw, jest równie poważny zarzut trwania w dziewictwie z powodu totalnego braku powodzenia u płci przeciwnej.


 


Konserwa nie ma szansy zdaniem postępactwa na życie z kobietą ponieważ podchodzi bardzo sceptycznie do partnerstwa. Bajki o równouprawnieniu ma głęboko gdzieś. Jeżeli jakaś kobieta ciągle mówi o tym, że pragnie być samodzielna i realizować się, to zdaniem konserwy w 90% nie należy tego słuchać, bo przeciętna kobieta dziennie musi wypowiedzieć parę tysięcy słów, a jeżeli jej czyny potwierdzają słowa, to w tych 10% sytuacji należy brać nogi za pas.


 


Generalnie prawacy uważają, że kobiety różnią się od mężczyzn i wyciągają z tego konsekwentne wnioski. A najbardziej atrakcyjne są kobiety najbardziej różniące się od mężczyzn. Więc jeżeli mężczyzna jest zdecydowany, agresywny, logiczny, egocentryczny, to najbardziej atrakcyjna będzie dla niego kobieta posiadające cechy przeciwne. Te różnice są piękne.


 


Postępacy jak zwykle wszystko pragną postawić na głowie. Za najbardziej atrakcyjne uważają kobiety o cechach tradycyjnie uważanych za męskie, nawet z męskim podejściem do seksualności. Moim zdaniem w takim przypadku są dwie możliwości albo to oni są dziewicami bez szans na laskę, albo to psychiczni homosie, bo tak naprawdę pragną faceta w ciele kobiety.


 


I na zakończenie. Różnice w podejściu do seksu wynikają tak naprawdę z ewolucji. Mężczyzna może mieć dużo więcej dzieci niż kobieta, a po załatwieniu sprawy to nie on chodzi w ciąży. Kobiety mające męskie podejście do seksu mają dużo mniejsze szanse na przekazanie swoich genów geniusze.

76 komentarzy

Piątek [18.03.2011, 22:03]

Tuskowi szykuje się białe miasteczko. Działaczkom ZZ pielęgniarek bardzo nie spodobał się pomysł zatrudniania na kontrakty, więc póki co zakotwiczyły w budynku sejmu. Można powiedzieć, że kończy się kadencja rządów PO i wreszcie jakaś sensowna ustawa. A Jarosław Kaczyński może z mściwą satysfakcją teraz w rewanżu poprzeć żądania działaczek.


 


Dlaczego związki zawodowe tak mocno sprzeciwiają się kontraktom? Oficjalnie w trosce o dobro pacjentów, którymi zajmowałyby się przemęczone pielęgniarko kontraktowe. Tak naprawdę zaś chodzi o ochronę marnych pracowników. Jak się jest na umowie o pracę ze związkokracją na głowie to pensja zależy od układów zbiorowych i innych takich. Podnosi się pensje jakimś kategoriom pracowników (młodym, starym itd.) bez powiązania z rezultatami pracy. Zaś kontrakt jako dobrowolne porozumienie powoduje, że lepsza, efektywniejsza pielęgniarka zarobi więcej niezależnie od stażu pracy, czy innych bzdur. I właśnie to powiązanie wynagrodzenia z jakością świadczonej pracy tak uwiera związki zawodowe.


 


Wszystkie związki na Powązki! Jednakże jako szowinistyczna męska świnia proponuję aby do strajkujących kobiet nie strzelać ostrą amunicją a jedynie polewać wodą z jakimś barwnikiem.

18 komentarzy

Niedziela [13.03.2011, 22:34]

W ludowych powiedzonkach często zawarte jest sporo prawdy. I tak na przykład mówi się, że z dobrobytu ludziom w d*p... przepraszam w głowach się przewraca. Najlepszym przykładem tego zjawiska są społeczeństwa Europy zachodniej. W Japonii okazało się, że nawet trzęsienia ziemi nowoczesnym elektrowniom nuklearnym nie straszne, a w Niemczech barany w liczbie kilkudziesięciu tysięcy protestują przeciwko energii nuklearnej. Z węgla i gazu również energii produkować nie można, bo dwutlenek węgla jest be, choć roślinki jakoś bez niego nie mogą funkcjonować i nawet nie wiadomo, czy naprawdę powoduje on to globalne ocieplenie, ewentualnie ochłodzenie. Wypada w każdym domu dynamo pod rower podłączyć, choć człowiek chodzi na wołowinkę, wieprzowinkę i chlebek z masełkiem, a rolnictwo ponoć wydziel znacznie więcej CO2 niż wszystkie samochody razem wzięte. I tak źle i tak niedobrze.


 


Mniejsza jednak o Zachód, bo i u nas maniaków nie brakuje. Niedługo europejskie normy zmuszą nas do zamykania naszych starych elektrowni węglowych. Jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje się budowanie jakiejś nuklearnej. Wypadałoby się z tym spieszyć, jak również z modernizacją sieci przesyłowych które trzymają się jeszcze tylko chyba na pobożnych życzeniach. Ale nie, jak to we wzorowej demokracji prowadzi się najpierw debaty, a budować i remontować się będzie kiedy dla wszystkich stanie się oczywiste, że to absolutnie konieczne. Tyle, że takie konieczności stają się dla ogółu oczywiste zazwyczaj jak jest już za późno. Cała nadzieja we Francuzach, którzy palą się to u nas budować, że komuś właściwemu dadzą odpowiednią łapówkę. Choć już Toyota przekonała się, że nawet łapownictwo nic u nas nie gwarantuje.


 


Jeżeli budowa elektrowni napotyka na takie opory, to jak byłoby z bombą? A przecież zabezpieczyłaby znacznie bardziej nasze bezpieczeństwo niż wszystkie sojusze z NATO na czele...

22 komentarze
« Następne Oglądasz 1–10 z 159

Ostatnie komentarze

© Pardon 2006-2012. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie tagi | Kontakt | Reklama
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. | FAQ

używane auta, nieruchomości ogłoszenia, RTV - telewizory, kamery wideo, AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe, notebooki, laptopy, biustonosze, perfumy, buty damskie, bielizna damska